Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jeśli tak, wodą mię zlejcie gorącą
Niechaj oblezie ze mnie pierwsza skóra.

ROZA WENEDA.

Milcz!

(do Wenedów.)

Gdzie pojmaliście tego człowieka?

RYCERZ.

Dążył od strony Lechitów, i wiele       160
Okropnych rzeczy w drodze opowiadał.
On widział króla naszego Derwida
Zamęczonego, siostrę twą zabitą.

ROZA WENEDA.
(do Ślaza.)

Piekielny! kłamiesz.

ŚLAZ.

Klnę się na te czaszki,
Ja sam wrę zemstą, ja sam zemstą płonę...       165
Dajcie mi w ręce cokolwiek, miecz, rożen,
Pierwszą broń dajcie, a ja mścić się będę...

(ślochając)

Ten król szanowny! ten starzec sędziwy!
Ta niebotyczna królewna! — miecz dajcie
Jeśli potrzeba wodza — będę wodzem;       170
Jeśli człowieka tylko trzeba — jestem;
Jeśli tygrysa — adsum; jeśli xiędza —
Do usług; jeśli Ganimeda — zgoda.

ROZA WENEDA.

Mówisz o zemście? — tu zemsta pod ziemią.

(Bierze nóż i wchodzi do lochu, gdzie Lechon zamknięty.)
POLELUM.

Lelum, noc bliska.

LELUM.

Umarła — słyszałeś.       175
Cicho mój bracie, zda mi się że duch jéj
Tu, na łańcuchu stoi między nami,