Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz znalazłam w niéj kłębek robaków
Zamiast serca. — I pierś trzecią rozdarłam,
I spojrzałam w nią — lecz była pusta!
I nie było w niéj serca! — Jak chusta
Zbladłam we śnie i we śnie umarłam,       65
Widząc że w niéj serca nie było!

HARFIARZE.

Cóż to znaczy?

ROZA WENEDA.

Nad naszą mogiłą
Wejdzie słońce, lecz nie mówcie ludowi.

(Dwunastu WODZÓW wchodzi do groty. Wszyscy różnie ubrani. Jedni na hełmach Turze drudzy Jelenie mają rogi, u innych tylko pióro pawie lub czaple. Pancerze z siatki lub z łuski. Miecze olbrzymie w rękach.)
ROZA WENEDA.

Oto wodze są. — Cóż piorunowi?
Wiele ludu?

WÓDZ.

Dwanaście tysięcy.       70

ROZA WENEDA.

Pijcie z czaszek tych, i bladéj śmierci
Urągajcie się pijąc, niech wyje.

WÓDZ.

Cóż ci mówiły wróżby?

ROZA WENEDA.

Jeśli podczas walki
Ojciec mój z harfą złotą, na kamiennym tronie
Zagra pieśń, ową straszną pieśń, od trzech pokoleń       75
Nie słyszaną: to przy nas zwycięztwo.

WÓDZ.

Twój ojciec
I harfa jego złota w niewoli.

ROZA WENEDA.

Bez wiary! —
Ojciec mój na tronie czarnym stoi,
Za swą harfą jak za słońcem czerwoném.