Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/288

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A druga córka twoja odrzucona       150
Ze mną zostanie — i będzie zakładem.

DERWID.

Córko! co ona mówi?

LILLA.

Ojcze drogi
Ta pani harfę ci oddaje złotą.

DERWID.

Tę harfę?

LILLA.

Ojcze, harfę.

DERWID.

Już oddała?
To chodźmy, córko.

LILLA (do Gwinony.)

Pani, ja powrócę,       155
I będę twoją niewolnicą. — Ojcze!
Chodźmy już.

GWINONA.

Harfę porzucasz Derwidzie?...

LILLA.

Nie mów tak głośno — jam cię zrozumiała.
Okropną jesteś — zlituj się nademną.
Jeśli mię żywą chcesz mieć, to nie żądaj       160
Mieć porzuconą przez własnego ojca.
Serce mi pęknie i będziesz tu miała
Trupa nie córkę, o! bo w mojém sercu
Jest tyle złotych strun, jak na téj harfie,
Lecz wszystkie pękną od razu z boleści       165
Jednym wyrazem ojcowskim stargane —
I nad nim także litość miéj i nad nim!
Proszę cię sroga miéj i nad nim litość!

GWINONA.

Będziesz li zawsze jak mała ptaszyna
Skrzydełkiem w oczy bić błyszczące węża.       170
Jeślim wyrzekła — to chcę. Kto mi wzbroni
Spróbować serca ojcowskiego? i tu