Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego 01 (Gubrynowicz).djvu/205

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    DO FRANCISZKA SZEMIOTHA.

    Nie zapominaj, że niegdyś ubogi
    Twój przodek, włosy zarosły długiemi,
    Miał swoję puszczę i miał swoje bogi
    I swoich duchów opiekę na ziemi.

    A kiedy mówił pacierz tajemniczy        5
    I o potomstwo wielkie prosił ducha,
    To krzyczał z piersi — tak jak morze krzyczy,
    A Bóg go słuchał, tak jak morze słucha.

    Dziś, z jego domu rozwalonej ściany
    Na krąg kamieni gdyś trafił w młodości,        10
    Ciekawy byłeś, lecz nie zapłakany;
    Nie ducha jego ciekawy — lecz kości.

    Dziś, gdy cię ręka prześladowcza losu
    Nad morze wiedzie, a tajemnic uczy:
    W żywiołach — przodków ty nie słyszysz głosu,        15
    Nie po litewsku tobie bałwan huczy.

    Duchy twe jednak wodzą cię na pasku
    I niańczą — i dziś to sprawiły rano,
    Żem kląkł przed tobą i pisał na piasku
    Te rzeczy, które w puszczy już wiedziano.        20

    Pamiętaj ten dzień, gdy cię duch gołębi
    Ostrzegał, własnych zapomniawszy krzyży;