Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego 01 (Gubrynowicz).djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A włos czarny, wodą zmyty,
W hebanowym lsknił się blasku.
Ruńko! świetniałeś jak zorza,
Byłeś chlubą Zaporoża,
Teraz kopią grób dla ciebie;        170
Teraz zbladły twoje lica,
Tak jak blednie twarz księżyca,
Gdy spotka słońce na niebie. —

Gdzieżeś płynął, o Kozacze,
Z zapienioną Dniepru wodą?...        175
Czy się złączyć z Hanką młodą,
Która gdzieś w jasyrze płacze?...
............

Tam, gdzie dawniej chatka stała,
Stoi mogiła w dolinie,
Przy niej Dniepr szumiący płynie        180
Nad nią brzoza wybujała. —
Gdzie głos Hance ulubiony
Nieraz głuchą budził ciszę,
Teraz brzozą wiatr kołysze,
Posępnemi jęcząc tony. —        185
Ani jednej łzy, wspomnienia,
Ani żalu, ni westchnienia,
Cicho — jak w północną chwilę
Same niebo smutne, mgliste,
Lejąc krople rosy czyste,        190
Odświeża darń na mogile. —

Takie tylko łzy, niestety,
Skoro świt zabłyśnie zloty,
Roszą smutny grób sieroty,
Grób Kozaka — grób poety.        195


Wilno, 1826, 26 august.