Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/706

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wielki to błąd ze strony tych, którzy mniemają, iż funkcja słowa psuje się w zetknięciu z życiem czynnem, jakgdyby działanie i myślenie nie były to dwa bieguny jednej całości i jakgdyby czas bardziej serjo nakładał mus inny niż ten: przemawiania serjo.
Pisałem w Paryżu, 1870, wrzesień.


„BOGA-RODZICA“
PIEŚŃ
ZE STANOWISKA HISTORYCZNO-LITERACKIEGO ODCZYTANA

«Szlachetne pragnienie musi się w nas
zapalić do przyczynienia się także datkiem
z własnych zasobów, aby powiększonym był
owy bogaty spadek prawdy, obyczajności
i wolności, który odziedziczyliśmy...»
Schiller.

Pierwszymi historykami są poeci, a pod ich nieobecność starcy, dalej kronikarze, i dopiero właściwi historycy; ci, którzy za dni naszych, użaliwszy się, że dotychmiast «historja przez poetów pisaną bywała», zapowiadają jej rzeczywistą prawdę odkryć. Słowa te ich są bardzo obiecujące i oczekiwać na owoce pozwalają.
Atoli w obecnym stanie rzeczy historja jest poniekąd umiejętnością, najmniej mającą podobieństwa do nauki ustalonej. Dowodów ku temu za wiele przyszłoby okazywać z łatwością potoczną. Same określniki zasadnicze, bez których żadna nie istnieje umiejętność, są u historyków tegoczesnych tak dalece niejasne, iż policzać onychże w szereg umiejętniczych środków niepodobna. Wyraz np. «autochtony» jest urojeniem, albowiem nigdy nie było autochtonów i dopiero skutkiem zachwiania tradycyj biblijnych na miejsce «jedynego autochtona» stało się koniecznością dydaktyczną spłodzić autochtonów miljon. Jest to więc nie rozwoju wiedzy, ale systemu wynikiem. Nieprawdą jest podobnież jakoby wędrówki ludów jednorasowemi pokładami człowieczeństwa tam i sam odpieranemi, zaludniły obszary krajów... Tak niekoniecznie było, gdziekolwiekbądź albowiem lud jaki przybywał i osiedlał się, zastawał zawsze słabe, rzadkie, ale odeń na miejscu starsze osady. Dalej, ktokolwiek nie ze samych dzisiejszych pism, lecz i z życia pouczał się historji, ten wie, iż tak zwanych ludzi dzikich nigdy i nigdzie żaden głębszy nie spotkał badacz. Byli to i są raczej ludzie zdziczeli, a nie pierwotnie dzicy. Przemyślni w oszukaństwie i w podstępstwie, wyrafinowani w zadawaniu okrucieństw, biegli w imponowaniu zewnętrzną ciała postawą i tonem. Żadnego podziwu nie mający dla cywilizacyjnych płodów naszych, lecz, i owszem, spokojną tylko pychę, iż wytworniejsze znają użytki... Tacy są przecież rudoskórzy amerykańscy, zarówno nadzy, jak przesadni we wymyślaniu ozdób i strojeniu się, a zewszechmiar ukazujący jakoby ostatnią jakąś modę spotworzonej pod koniec swego bytu, ale kiedyś byłej cywilizacji. Ani, mówię, autochtonów, ani dzikich ludzi, ani jednolitych całości ras, rzeczywiście i prawdziwie te rozejrzawszy pojęcia i nazwy, wcale niema. Lud sam żaden ze stworzenia następstw na swojem miejscu nie wysnuł się — wszystkie przychodnie są i wszystkie spotykają się... Ludzkość idzie... zawsze.
Dlategoto śród tak zasadniczych błędów zarówno czytelnik chce się dziwić, czemu żaden historyk nie wie odkąd rozpocząć swą historję, i zarówno dziwić się temu nie może, albowiem, kto chaosu nie zamknął, nie zna poczęcia. Kronikarze w tym względzie głębszymi są i bliższymi prawdy, ale ci pojęci są płytko, a kroniki Źle odczytane. Wyrażenia, na których częstotliwie oparło się wszystko, bywają zaledwo że w zbliżeniu dotykane z właściwej ich strony. Całe przeto karty pierwsze, np. polskiej historji, są nieodwarte, całe ostat-