Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czy mniemasz, że ciż sami dziśby nie głosili:
«Jako żywo!! — Mniej więcej Juljuszaśmy czcili!»
Również, gdy mam już prawdę mówić tym ichmościom,
Zgon Zygmunta toż winien «Polskim Wiadomościom»[1].
Inaczej bowiem: «Owszem», rzekliby, przy zgonie
Czuliśmy blask, co jego usłoneczniał skronie,
Rok żałoby jak Grecja nosząc po Byronie!»
A ktoby śmiał zaprzeczyć, byłby to już istny
Machiawel[2], i demagog[3] i człowiek zawistny!

Więc z tego wniosek, ile rzeczą jest poczciwą
Różę zwać różą, tudzież pokrzywę pokrzywą,
Ani że głosić zdrajcą godzi się człowieka,
Który mówi, iż gwóźdź jest podobien do ćwieka,
I, w chrystusowe wierząc szczerze człowieczeństwo,
Wielbi gwóźdź, wcale drugim nie rając męczeństwo,
Głosząc przytem, iż śmierci zniknie zczasem skaza
Przez zwycięstwo — wszelako, że gwoździe z żelaza!

Otóż, tych rzeczy wcale ubarwiać nieskory,
Marzyłem o powieści bynajmniej okaźnej,
A która działaby się prozaicznej pory,
Nie czasu fantastycznej doby niewyraźnej,
Nie czasu świtów mgławych, czerwonych zachodów,
Co dziwne tła dla ludzi mają i narodów.
I chciałem właśnie ową że wykazać prozę,
Której się pisarz dotknąć uważa za zgrozę!
W pałace z tęcz, w tęcz szlaki wabiąc czytelnika,
By mu się świat tam zamknął, gdzie książkę zamyka.
Owszem więc, mój bohater i jeden, i drugi
Wielkich nie czynią rzeczy, to zaś ich spotyka,
Co ludzi miernych albo małoznaczne sługi.
Homo Quidam[4], z wejrzenia coś do ogrodnika
Podobny... (acz przez łzawe oczy Magdaleny
I Chrystus Pan nie większej wydawał się ceny,
Ani się jej jak Jowisz nagle stawił Stator[5],
Ani jak mąż wielmożny i rzymski senator.)
To więc w nawiasie kładąc, dodać mam niewiele,
Jedno, iż do dziś jeszcze mądrość nasza cała
Składa się z greckiej, rzymskiej i tej, co w kościele
(A która przez żydowski ród nam się dostała).
Zaś Arthemidor Grek jest i Zofja z Hellady,
Mag z Izraela[6]. Młodzian, co upada blady
Pomiędzy tłumem, wszystko miał na bohatera,
Lecz prawdy chciał i, idąc za mistrzami w ślady,
Tuła się — i fatalność jakaś go obdziera,
Trud współczucia zawodów nastręcza obficie,
Ten i ów, nim mu prawdę da, zabierze życie —
I, pięknym będąc, nie jest ukochan od onej,
Miękkością popsowanej, a rytmem natchnionej,
Która ma wiele z Grecji, lecz perska tkanina,
Azjacki płaszcz, jak wężów obwija ją ślina.
I, jakby nie czas już był na miłość, mój młodzian,
Wywróconego kosza kwiatami przyodzian,
Przypadkiem więc pogrzebion, jak zabit przypadkiem
W miejscu, gdzie go sprzeczności zawiodły przypadki,
Prawdy nie znając (lubo może jej był świadkiem),
Bohater, a za pole bitw cóż znalazł?... Jatki!


  1. «Wiadomości Polskie». Numer pisma, w którym jest doniesienie, jak była uszanowaną chwila zgonu świętej i coraz wiekopomniejszej pamięci największego poety czasu swego, Zygmunta Krasińskiego, co wszelako następnie wraz się zatarło i pokryło. (P. P.).
  2. Mikołaj Machiavelli (1469—1527), mąż stanu i historyk włoski. Z powodu szczerości, z jaką w książce «O księciu, odsłonił zasady dyplomacji, nazwisko jego stało się synonimem polityka, nie liczącego się z wymaganiami uczciwości.
  3. demagog (ar.) = agitator ludowy.
  4. Mowa o poemacie «Quidam» (zob. w dziale «Powieści».
  5. Stator, przydomek najwyższego z bogów rzymskich, Jowisza, jako boga wojny.
  6. Postaci z poematu «Quidam».