Strona:PL Dumas - W pałacu carów.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ralnie połamany, i ledwie stałem na nogach. Z wysiłkiem dotarłem do swego pokoju, gdzie, na szczęście, zastałem wygodne łóżko, czego byłem pozbawony, począwszy od Wilna.
Obudziwszy się nazajutrz około godziny dwunastej, przedewszystkiem podbiegłem do okna: przedemną stał gmach Admiralicji ze swą Złotą Igłą, na której widniał mały okręt. Admiralicja była okoloną pasem drzew. Po lewej stronie placu był senat, a po prawej — Pałac zimowy i Ermitage. Pomiędzy niemi widać było zakręty Newy, która wydała mi się tak szeroka, jak morze.
Ubierając się, zjadłem na prędce śniadanie i natychmiast pobiegłem na Bulwar Pałacowy około mostu Troickiego, długiego na 1800 kroków, skąd poradzono mi obejrzeć miasto.
Muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych rad, danych mi w życiu.
Doprawdy, nie wiem, czy jest na świecie jaki inny widok, który mógłby się równać z roztaczającą się przed memi oczami panoramą!
Przedemną, po prawej stronie, połączona dwoma lekkimi mostami wystawała forteca, pierwsza kolebka Petersburga. Pomiędzy jej gmachami zarysowywał się ostry szczyt Soboru Piotra i Pawła, miejsca wiecznego spoczynku carów rosyjskich, oraz zielony dach pałacu Mennicowego. Nawprost fortecy widać było gmach pałacu Marmurowego, którego główny brak na tem polega, że architekci zapomnieli dać mu fasadę. Dalej szły: Ermitage, wspaniały gmach, postawiony przez Katarzynę II, Pałac Zimowy, bardziej imponujący swym ogromem, niż pięknem architektury; Admiralicja ze swemi dwoma pawilonami i schodami z granitu. Tu biorą początek trzy główne ulice Petersburg?: Newski Prospekt, ulica Gorochowaja