Strona:PL Dumas - W pałacu carów.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


naprawdę, nigdy nic podobnego nie widziałem na świecie. Bywałem przecież na naszych dworskich balach, ale muszę powiedzieć, że bale petersburskie znacznie przewyższają je swą okazałością.
Gdy bankiet skończył się, — wszyscy obecni skierowali się do sali św. Jerzego. Tu tańce rozpoczęto polonezem, przyczem w pierwszej parze szedł sam car. Car, zresztą, wkrótce odjechał. Tłum począł się zwolna rozchodzić. W pałacu było dwadzieścia stopni ciepła, podczas gdy na dworze tyleż stopni mrozu. W ten sposób różnica temperatury sięgała czterdziestu stopni. We Francji natychmiast dowiedzielibyśmy się, ilu ludzi padło ofiarą tego strasznie ostrego przejścia od ciepła do zimna, ale w stolicy carów nikogo to nie obchodzi, to też, dzięki temu, po wesołych świętach nie nastają tu smutne lamenty.
Mnie się nic złego nie stało. Dzięki służącemu, który oczekiwał mnie w umówionem miejscu oraz dzięki otuleniu się w futro, a również zupełnie zakrytym saniom — szczęśliwie wróciłem do swego mieszkania przy Kanale Katarzyny.
Zima roku 1825 nie był taką, iżby należało się obawiać, że wkrótce nastanie odwilż. — Przez cały czas miesięcy zimowych panowały ostre mrozy. Na Newie, nawprost poselstwa francuskiego poczęto budować liczne t. zw. „bałagany“, to jest budy rozrywkowe, które zajęły całą przestrzeń pomiędzy dwoma bulwarami, czyli dystans ponad 2000 kroków. Równocześnie zbudowano tak zwane góry lodowe, tylko że w Petersburgu, wypadły one mniej imponująco niż w naszym kochanym Paryżu. Są one wysokie na jakie sto stóp, a długie na blisko czterdzieści. Buduje się je w ten sposób, że ustawia się odpowiednio deski, na które stopniowo codziennie leje się wodę i rzuca śnieg, dopóty, aż utworzy się „góra lodowa“ z warstwa lodu,