Strona:PL Dumas - Sprawa Clemenceau T1-3.djvu/399

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


potęskni, zapomni i zostanie to dlań jako jedna z kart życia wolnego człowieka, nie mogącego opierać się pięknu kobiecemu.
A ona?
Kiedyż się skończy ta jej serdeczna męka? Czem zdoła ją okupić, jakiem poświęceniem uciszyć przeklęty głos wewnętrzny nie dający spokoju?
Niema, wpatrując się w śnieżne głębie parkowe myślała o tem, szukając w świetlanych błękitach, w ciszy rozwieszonej pomiędzy klombami drzew białych odpowiedzi.
Ale przestworza i białe dale milczały, śląc tylko smutek, melancholję wlewając do duszy i serca.
I doszła Aleksandra do przekonania, że pomiędzy nią a mężem będzie istniał wieczysty cień, przysłaniający promienną ich miłość, którą sama zdeptała.

KONIEC.