Strona:PL Dumas - Paulina.pdf/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Zdawało się, iż siła ważniejsza, niż przypadek popychała nas ku sobie.
— Zawsze ona! lecz jakaż blada; umierająca, cień prawie; a jednakże ta twarz zmieniona przypominała mi niepewny obraz kobiety, która żyła w mojej pamięci, i za każdem ukazaniem jakby wydobyć się chciała na powierzchnię, prześlizgując się w mych myślach, jak w marzeniach Ossyjana. Chciałem już wymówić imię Alfreda, przypomniałem sobie jednak, jak bardzo towarzyszka jego pragnęła być niepoznana i zatrzymałem się. A jednak, uczucie takiej serdecznej litości pociągało mnie ku niej, iż zapragnąłem dać jej poznać, że jest ktoś, co modli się Bogu, by dusza jej drżąca nie opuszczała jeszcze wdzięcznego ciała, którego życiem była. Wziąłem bilet wizytowy i napisałem na nim ołówkiem: „Niech Bóg czuwa nad podróżnemi, pociesza zasmuconych i leczy cierpiących“. Włożyłem go w środek bukietu z mitru róż i pomarańcz i rzuciłem do powozu. W tej chwili pocztyljon odjechał, niedość prędko jednak, bym nie dojrzał Alfreda pochylającego się ku latarni dla przeczytania mego bileciku. Zwrócił się ku mnie, dał znak ręką i powóz zniknął poza węgłem domu.
Odgłos odjeżdżających zniknął, nieprzerwany tym razem śpiewem słowika. Zbliżyłem się do krzaków; czekałem godzinę całą, oparty o balustradę tarasu... Napróżno wówczas smutne opanowały mnie myśli; wyobraziłem sobie, że ów ptak śpiewający swoją pieśń pożegnalną, to dusza młodej dziewicy, żegnającej ziemię, że kiedy on przestał śpiewać, ona zapewne opuści tę ziemię.
Cudowne położenie hotelu umieszczonego u skraju Alp, przy Włoch granicy; obraz cichy i ożywiony jeziora Lago Maggiore z jego trzema wyspami, z których pierwsza istnym jest ogrodem, druga wdzięcznym siołem, a trzecia pałacem; pierwsze śniegi pokrywające gór wierzchołki i ostatnie upały jesieni wiejące od Śródziemnego morza; wszystko to, zachęciło mnie do dłuższego pobytu w Baweno. Przebyłem tam tydzień jeszcze, potem udałem się do Arona, a stamtąd do Sesto Calende.
Tam, oczekiwało mnie już ostatnie wspomnienie Pauliny; tam zgasła gwiazdka jej życia, tam postać jej lekka o grób potrąciła. Młodość zniszczona, piękność zwiędnięta, serce złamane, wszystko to pochłonął grób, zamknięty