Strona:PL Dumas - Naszyjnik Królowej.djvu/623

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ja jednakże poświęciłabym wszystko, aby wydobyć pana ze szponów zemsty, ale niepowodzenia dzielićbyśmy musieli“.
„P. S. Jednocześnie z niniejszem wysłałam list do niej, który, mam nadzieję, zdoła ją przekonać i skłonić do wypuszczenia nas na wolność. Wszak nie można nam nic zarzucić, chyba tylko lekkomyślne postępowanie, które spowodowało pomyłką, lub co najwyżej uparte milczenie“.
List ten, arcydzieło przebiegłej kobiety, wręczony został kardynałowi przy spotkaniu w sali rozmów w Bastylji.
Zdarzenie to zdziwiło niewymownie kardynała, bo zbladł i zupełnie stracił zimną krew wobec takiego zuchwalstwa. Wybiegł, aby swobodniej odetchnąć.
List zaś do królowej inne przechodził koleje; pierwotnie został wręczony przez hrabinę księdzu Lekel, jałmużnikowi Bastylji, który towarzyszył kardynałowi w charakterze wypełniającego jego zlecenia.
— Panie — rzekła do niego — przyjmując na siebie wypełnienie tego poselstwa, możesz stać się wybawcą moim i kardynała. Wniknij w treść tego listu. Powołanie pana daje mi rękojmię, że dyskrecja jest zapewniona.
Jałmużnik odmówił.
— Nie możesz pani wymagać, ażebym ja jako osoba duchowna, przyjął na siebie tę misję a przez to wywołał niezadowolenie Jej Królewskiej Mości; może ona sądzić, że pani powierzyła mi swoją tajemnicę i pod moim wpływem list ten skreśliła.
— A zatem — rzekła Joanna, tracąc wiarę w swoją przebiegłość, a pragnąc pozyskać kapłana swą postawą — pokaż mi pan choć jeden środek dla wykazania mej niewinności, oprócz, odwołania się listownego do królowej. Sądziła, że tym razem nie będzie jej mógł odmówić i podała mu list.
— Jeżeli zabierze to pismo — przebiegło jej po głowie — jestem uratowana, bo wtedy, w obecności całego dworu, będę mogła zapytać, co z niem zrobił; jeżeli zaś nie odda, królowa jest zgubiona, wahanie się rodziny Rohan‘ów utwierdzi tylko wszystkich w przekonaniu, że królowa jest winna, a ja stałam się ofiarą cudzych intryg.
Zaledwie kapłan dotknął się listu, gdy, jakby go ręce paliły, zwrócił go z pośpiechem.
— Nie bądź pan tchórzem — rzekła do niego ze zło-