Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ XIII
KUSICIEL

Co jako do boleści dodając upokorzenie, czyniło stan Hoffmana jeszcze okropniejszym, to, że oczywiście nie był wezwany przez Arsenję, jako człowiek, na którego zwróciła uwagę w teatrze, ale poprostu jako malarz, jako machina do portretowania, jako zwierciadło odbijające przedstawione mu przedmioty. Stąd ta niedbałość Arsenji w spuszczaniu jednego po drugiem swych ubrań wobec niego; stąd to zdziwienie, gdy całował jej rękę; stąd ten gniew, gdy śród pocałunków powiedział, że ją kocha.
Jakoż, nie było to szaleństwem ze strony prostego studenta niemieckiego, który przybył do Paryża z trzystu lub czterystu talarami, sumą niedostateczną do opłacenia kobierca z jej przedpokoju, wzdychać do modnej tancerki, do dziewczyny utrzymywanej przez marnotrawnego i lubieżnego Dantona? Kobiety tej nie wzruszał dźwięk jego słów, ale wzruszał ją dźwięk złota; kochankiem jej nie był ten co więcej kochał, lecz ten co najwięcej płacił. Gdyby Hoffman miał więcej pieniędzy, niż Danton, to Dantona wyrzoconoby za drzwi przy nadejściu Hoffmana.
Tymczasem, rzeczą najwidoczniejszą było to, że Hoffmana wyrzono za drzwi dla Dantona.
Hoffman udał się drogą do swego pokoiku, pokorniejszy i smutniejszy, niż zwykle.
Dopóki nie znalazł się wobec Arsenji, miał nadzieję; ale to, co widział, to lekceważenie go jako człowieka, ten zbytek, w jakim zobaczył piękną tancerkę — wszystko to bez zdobycia się na jakąś sumę szaloną, niesłychaną, czyli bez cudu, uniemożliwiało młodzieńcowi nawet nadzieję posiadania.