Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ IX
ARSENJA

Przyjrzawszy się tabakierce z największą uwagą, Hoffman oddał ją właścicielowi, dziękując milczącym znakiem głowy, na który właściciel odpowiedział równie uprzejmie, lecz jeśli można, jeszcze bardziej milcząco.
— Zobaczymy teraz, czy on mówi — pomyślał Hoffman.
I zwracając się do sąsiada, rzekł doń:
— Przepraszam pana za niedyskrecję — ale ta trupia główka brylantowa, zdobiąca waszą tabakierkę, zdziwiła mnie zrazu, bo rzadka to ozdoba na tabakierkach.
— Istotnie, zdaje mi się nawet, że to jedyna, jaką zrobiono — odezwał się nieznajomy głosem metalicznym, podobnym do dźwięku pieniędzy układanych w stos — mam ją od wdzięcznych spadkobierców, których leczyłem ojca.
— Pan jesteś lekarzem?
— Tak, panie.
— I wyleczyłeś ojca tych młodych ludzi?
— Przeciwnie, straciliśmy go.
— Tłumaczę sobie tę wdzięczność.
Lekarz się rozśmiał.
Odpowiedź dawana Hoffmanowi nie przeszkadzała mu nucić; nucąc też:
— Tak — odrzekł — zdaje mi się, że ja zabiłem tego starca.
— Jakto, zabiłeś pan?
— Odbyłem na nim próbę nowego lekarstwa. Oh! po godzinie już nie żył. Istotnie, to pocieszne.
I znowu zaczął nucić.