Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ II
ZAKOCHANY I SZALENIEC

W chwili, gdy kilka osób wychodzących z kościoła jeszcze przed skończeniem sumy, najżywiej zajmowało uwagę Hoffmana, zastukano do jego drzwi. Młodzieniec wstrząsnął głową i tupnął z pewnem zniecierpliwieniem, ale nie odpowiedział.
Zastukano drugi raz.
Skośny wzrok padł piorunująco na natręta przeze drzwi.
Zastukano trzeci raz.
Na ten raz młodzieniec stał zgoła nieruchomy; widocznie postanowił nie otworzyć.
Ale zamiast upornie stukać, gość wymówił jedno z imion chrzestnych Hoffmana.
— Teodorze! — zawołał.
— A! to ty, Zacharjaszu Wernerze — rzekł zcicha Hoffman.
— Tak, to ja; czy chcesz być koniecznie sam?
— Nie, zaczekaj.
I poszedł otworzyć.
Wszedł młodzieniec wysoki, blady, chudy blondyn, nieco pomieszany, mógł być o trzy do czterech lat starszy od Hoffmana. Przy otwarciu drzwi położył mu rękę na ramieniu, a usta na czole, jakby to czynił starszy brat.
Był też on rzeczywiście dla Hoffmana bratem. Urodzony w tym samym domu co i on, Zacharjasz Werner pszyszły twróca „Marcina Lutra“, „Attyli“, „24 lutego“, „Krzyża bałtyckiego“, wyrósł pod podwójną opieką matki własnej i ciotki Hoffmana.
Obie kobiety, dotknięte cierpieniem nerwowem, które