Strona:PL Dumas - Kobieta o aksamitnym naszyjniku.pdf/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


975 tysiącami franków, a Antonja nie zapyta cię, ani gdzieś był, ani coś robił, i gdzieś podział resztę.
To mówiąc Werner powstał.
— Dokąd idziesz? — zapytał go Hoffman.
— Ja idę zobaczyć się z jedną kochanką moją, z damą Comedie-Francaise, która obdarza mnie swemi względami, i której ja odwzajemniam połową moich dochodów. Ja bo jestem poetą i zwracam się do teatru literackiego; ty jesteś muzykiem, czynisz wybór w teatrze śpiewającym i tańczącym. Życzę ci szczęścia w grze, kochany Teodorze, piękne ukłony pannie Arsenji. Nie zapomnij numeru banku, 113. Dowidzenia.
— Oh! — szepnął Hoffman — powiedziałeś mi go, i ja nie zapomniałem.
I znowu puścił przyjaciela, nie zapytawszy go o adres, jak i za pierwszym spotkaniem.
Lecz pomimo odejścia Wernera, Hoffman nie pozostał sam. Każde słowo przyjaciela stało się, że tak powiem, widzialne i dotykalne, błyszczało przed jego oczyma, szemrało w uszach.
Istotnie, gdzie miał pójść czerpać złoto, jeżeli nie u źródeł złota! Wszak to jedyne wyjście możliwe z żądzy, do nasycenia niemożliwej. Rzeczywiście, Werner ma słuszność. Hoffman już i tak złamał część swojej przysięgi; cóż to znaczy teraz złamanie drugiej części?
Przytem i to mówił Werner, że tu nie chodzi o sto, dwakroć, lub trzykroć sto tysięcy luidorów. Materjalne widnokręgi pól, lasów, mórz, mają pewną granicę; widnokrąg zielonego stołu niema żadnej.
Duch gry jest jak szatan; posiada on władzę wynoszenia gracza na najwyższą górę ziemską i ukazywania mu stamtąd wszystkich królestw świata.
Nareszcie, cóż to za szczęście, radość, duma, kiedy Hoffman powróci do Arsenji, do tego samego buduaru, z którego wypędzono go! Jakąż wzgardą przygniecie tę kobietę i jej strasznego kochanka, kiedy za całą odpowiedź na zapytanie: „czego tu chce?“, niby drugi Jowisz, spuści złocisty deszcz na piękną Danae.
I to nie już halacynacją jego umysłu, marzeniem jego wyobraźni, ale rzeczywistością, przynajmniej możliwością. Szanse jednakowe są za wygraną, ponieważ jak wiemy, Hoffman szczęśliwym był w grze.