Strona:PL Doyle - Pamiętniki Holmsa, słynnego ajenta londyńskiego, T1.pdf/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
– 162 –

— Gdzież mam szukać ciebie?
— W pociągu. Drugi wagon pierwszej klasy, licząc od lokomotywy.
— Zatem — aż tam się zobaczymy?
— Tak jest.
Napróżno namawiałem go, by został na noc. Nie chciał się zgodzić z obawy, bym nie doznał z powodu niego jakiej napaści podczas nocy. Rzekłszy jeszcze kilka słów na pożegnanie, udał się ze mną do ogrodu, zkąd przez parkan przedostał się na Mortimer-Street. Po chwili usłyszałem, jak wskoczył do dorożki i odjechał.
Na drugi dzień rano zastosowałem się w zupełności do wskazówek Holmsa. Sprowadziłem dorożkę z sąsiedniej ulicy, by nie trafić na podstawionego przez naszych wrogów dorożkarza; następnie przeszedłem szybko przez pasaż i na drugim jego końcu ujrzałem czarno ubranego woźnicę; wskoczyłem do jego powozu, on też ruszył natychmiast na dworzec. Gdyśmy przybyli na miejsce, ledwiem wysiadł, woźnica zaciął konie i zniknął mi odrazu z oczu. Dotychczas wszystko szło dobrze. Bagaż mój oczekiwał na mnie, znalazłem też wkrótce wagon, który Holms określił, co było tem łatwiej, że na nim jednym wisiała karta z napisem: „zajęty“. Obawiałem się tylko jednego, to — żeby Holms się nie spóźnił. Za parę minut pociąg miał już ruszyć. Napróżno szukałem go śród tłumu; ni-