Strona:PL Doyle - Pamiętniki Holmsa, słynnego ajenta londyńskiego, T1.pdf/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
– 152 –

Było w tem coś dziwnego. To pragnienie zupełnego odpoczynku było tak niezgodne z naturą Holmsa; zarazem twarz jego blada i zmęczona zdradzała natężenie nerwów aż do ostatnich granic.
Spostrzegł moje zdumienie i przybrawszy pozę ulubioną, w której zwygł oplatać rękoma kolana, począł mi objaśniać, co się święci.
— Nie słyszałeś prawdopodobnie nigdy o profesorze Moriarti’m? — zapytał.
— Istotnie, nie słyszałem.
— W tem właśnie cała jego sztuka! Człowiek ten jest sprężyną wszystkiego, co jest w Londynie na wielką skalę zbrodniczego, i nikt nic o nim nie wie. Gdyby mi się udało uwolnić świat od tego człowieka, uważał bym, mój drogi, żem doszedł do szczytu chwały i usunął bym się całkiem z widowni, tembardziej że dwie moje ostatnie czynności w sprawie państwa Szwecyi i Norwegii i w sprawie rzeczypospolitej francuzkiej na tyle zabezpieczyły mnie materyalnie, że mógł bym już całkowicie poświęcić się badaniom chemicznym, które tak umiłowałem. Nie mogę atoli, mój drogi, pogodzić się z tą myślą, nie mogę wprost zaznać spokoju, wiedząc, że taki człowiek, jak profesor Moriarti, oddycha wolnem powietrzem, przebiega ulice Londynu!
— Cóż on takiego zrobił?