Strona:PL Doyle - Mistrz z Krocksley.pdf/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ilu zabił, nie wiem, ale mogę powiedzieć, że on na czołach wszystkich zabitych wyrzyna krzyż. Krzyż — to herb jego nazwiska.
François Rejan mówił prawdę. Wszyscy zabici mieli na czołach nad brwiami wyrżnięte jakby myśliwskim nożem znaki w kształcie krzyża. Pułkownik pochylił się nad stołem i zaczął wodzić palcem po mapie.
— Czarny zamek oddalony jest stąd najwyżej o cztery mile — rzekł.
— Trzy mile, panie pułkowniku i kilometr.
— Znasz to miejsce?
— A jakże! Robiłem tam na dniówkę.
Pułkownik zadzwonił.
— Daj temu człowiekowi jeść i zatrzymaj go — zwrócił się do sierżanta.
— Za co mnie pan zatrzymuje panie pułkowniku? Ja wszystko wyznałem.
— Będziesz naszym przewodnikiem.
— Przewodnikiem?! A hrabia? Nie daj, Boże, dostać się w jego ręce! Och, panie pułkowniku!...
Pruski pułkownik ruchem ręki nakazał chłopu, aby zamilkł.
— Wezwij do mnie niezwłocznie kapitana Baumgartena — rzekł do sierżanta.