Strona:PL Doyle - Czarny Piotr.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tu przerwał mu marynarz szorstkim swym głosem.
— Panie — zawołał — nie uskarżam się na to, żeś się pan ze mną w ten sposób obszedł, lecz żądam, byś pan nazywał rzeczy właściwem nazwiskiem. Powiedziałeś pan, że ja zamordowałem Piotra Carey, to nie prawda, ja go zabiłem. To różnica. Może mi pan nie wierzysz, może sądzisz że nieprawdę mówię, lecz...
— Wcale nie — odrzekł Holmes. — Opowiedz pan co masz do powiedzenia.
— Będzie to krótkie opowiadanie i — jak mi Bóg miły — prawdziwe. Znałem dobrze “Czarnego Piotra,” a skoro nóż wyciągnął, przeszyłem go na wskroś harpuną, gdyż wiedziałem, czem to pachło: on, albo ja. Tak to było. Pan to morderstwem nazywasz; niech i tak będzie; czy zginę na sznurze, czy od noża “Czarnego Piotra,” to na jedno wychodzi.
— W jaki sposób zeszliście się? — spytał Holmes.
— Opowiem panu od początku, lecz podnieś mnie pan trochę, abym łatwiej mógł mówić. Było to w sierpniu roku 1883. Piotr Carey był kapitanem statku “Sea Unicom,” ja zaś harpunnikiem. Gdyśmy wyjechali z pośród lodów, spotkaliśmy w drodze do do-