Strona:PL Doyle - Czarny Piotr.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


my rozglądnąć się za jakimś innym, bardziej niebezpiecznym człowiekiem.
Twarz inspektora podczas tych wywodów mego przyjaciela wydłużała się coraz bardziej. Wszystkie jego ambitne marzenia rozwiewały się. Nie chciał jednak bez walki dać za wygraną.
— Nie możesz pan jednak temu zaprzeczyć, panie Holmes, że Neligan owej nocy tam był. Tego dowodem jest notatka. Sądzę w każdym razie, że mam dość wielki rmateryał dowodowy do oskarżenia, chociażbyś pan nawet znajdował lukę wśród ogniw łańcucha. Zresztą mam mego człowieka w ręku, gdzie zaś masz pan swego bardziej niebezpiecznego draba?
— Zdaje mi się, że wchodzi właśnie po schodach — odrzekł Holmes. — Sądzę, że dobrze zrobisz Watsonie, gdy będziesz miał rewolwer gdzieś pod ręką. — Powstał i położył kawałek zapisanego papieru na bocznym stoliku — Teraz może się rozpocząć — rzekł.
Usłyszeliśmy jakieś szorstkie męskie głosy za drzwiami, zaraz też pani Hudson drzwi otworzyła i oświadczyła, że trzech mężczyzn pyta się o kapitana Bazyla.
— Wpuść ich pani kolejno jednego po drugim! — rzekł Holmes.