Strona:PL Doyle - Czarny Piotr.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Usłyszeliśmy wreszcie coś pozytywnego. Co prawda, to wielka jeszcze była przepaść między bankierem, który umknął i kapitanem zakłutym własną, harpuną. Słuchaliśmy wszyscy z zajęciem słów młodego człowieka.
— Głównym uczestnikiem był mój ojciec. Dawson usunął się. Miałem wtedy zaledwie lat dziesięć, byłem jednak na tyle rozwiniętym, że odczuwałem całą hańbę i całe przerażenie. Twierdzono zawsze, że mój ojciec ukradł wszystkie papiery i umknął. To nieprawda. Sądził, że jeśli zostawionoby mu dość czasu, by je spieniężyć, wszystko poszłoby jeszcze dobrze i każdego wierzyciela mógłby zupełnie zaspokoić. Zanim wydano rozkaz uwięzienia go, odjechał małym swym statkiem do Norwegii. Przypominam sobie jeszcze bardzo dobrze ową ostatnią noc, kiedy żegnał się z moją matką. Pozostawił nam spis papierów, które brał ze sobą i przysiągł, że po powrocie uratuje swój honor i że żaden z tych, którzy obdarzyli go zaufaniem, nie poniesie najmniejszej szkody. Lecz nie usłyszeliśmy o nim ani słowa więcej. I statek i on sam zaginął. Matka moja i ja sądziliśmy, że spoczywają gdzieś na dnie morskiem, wraz z wszystkimi papierami, które ojciec zabrał z sobą. Mieliśmy je-