Strona:PL Doyle - Czarny Piotr.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dawać się mogło, iż się jest na okręcie. Było to urządzone jak pokój kapitana, przy ścianach stały ławki i kufry, na ścianach wisiały mapy lądów i mórz, i wizerunek statku “Sea Unicom”, a na półce ściennej stał cały rząd oprawionych dzienników okrętowych. Pomiędzy tymi wszystkimi sprzętami wisiał na ścianie kapitan sam. Twarz była okropnie wykrzywiona i zmieniona, a potężna kudłata broda wzniesiona była sztywnie w górę. Szeroka pierś jego przebita była żelazną harpuna, która tkwiła jeszcze głęboko w ścianie. Był nakłuty jak chrząszcz na kartonie. Naturalnie, że był kompletnie nieżywym, i to już od owej chwili, w której wydał ów krzyk przeraźliwy.
Znam pańską metodę, panie Holmes i ją też zastosowałem. Zanim pozwoliłem ruszyć cośkolwiek, zbadałem bardzo starannie podłoże w pokoju i poza pokojem, lecz nie było żadnych śladów nóg.
— To znaczy, że nie widziałeś pan żadnych?
— Zapewniam pana, iż nie było ich wcale.
— Mój drogi Hopkinsie, niejedną już zbadałem zbrodnię, lecz nie znalazłem nigdy, by popełniło ją jakie latające stworzenie. Jak długo zbrodniarze poruszają się jeszcze na