Strona:PL Doyle - Czarny Piotr.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ufania. Pierwsza okoliczność, z której wnioskować mogłem o jego czynności, dość szczególnego była rodzaju. Wyszedł przed śniadaniem, a gdym był przy stole, wszedł do pokoju, z kapeluszem na głowie i z olbrzymią włócznią pod ramieniem.
— Wielki Boże! — zawołałem — wszak nie przechadzałeś się z tym sprzętem po Londynie?
— Pojechałem z tem do rzeźnika i napowrót.
— Do rzeźnika?
— Tak, i przynoszę dobry apetyt. Gimnastyczne ćwiczenia przed śniadaniem bez wątpienia bardzo są zdrowe. Lecz o zakład, że nie zgadniesz, na czem polegały moje ćwiczenia.
— Wolę nie próbować wcale.
Śmiał się do rozpuku nalewając sobie kawę.
— Gdybyś był mógł rzucić okiem do rzeźni Allardysa, ujrzałbyś był nieżywą świnię wiszącą na haku wbitym w powałę, a oprócz tego, pana z zawiniętymi rękawami koszuli, który tym oto instrumentem kłuł ją w wściekły sposób. Tym energicznym człowiekiem ja byłem. I ku memu zadowoleniu stwierdziłem, że pomimo największego wy-