Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Raz jeszcze przyjrzał się pobojowisku i oznajmił, że to z pewnością czarownik zaślepił go tak, iż lalki wziął za żywych ludzi, a przedstawienie za prawdziwą bitwę.
Nic innego nie pozostawało, jak tylko wydobyć pieniądze i dobrze zapłacić za szkodę.

Don Kiszot, zawstydzony, poszedł spać, złorzecząc swemu losowi.



XIX.
ZACZAROWANA ŁÓDKA.


Don Kiszot i jego giermek rozstali się ze studentem i we dwóch tylko dalszą podróż odbywali. Po kilku dniach zbliżyli się do wspaniałej rzeki. Don Kiszot ujrzał kołyszącą się przy brzegu łódkę, przyczepioną sznurem do kółka, tkwiącego na wybrzeżu. Ani wioseł, ani steru, ani żagli łódka nie miała. Mimo to rycerz zsiadł z Rosynanta, którego puścił wolno, wskoczył do łodzi, przywołał Sanczę do swego boku i rzekł.
— To łódź zaczarowana; wzywa mię, żebym jej się powierzył. Z pewnością jakiś rycerz albo jakaś szlachetna panienka jest w niebezpieczeństwie i potrzebuje mnie dla swego ocalenia.
— Wielmożny panie, to łódź rybacka, wca-