Strona:PL Don Kiszot z la Manczy (Kamiński).djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XVII.
STRASZNA PRZYGODA ZE LWAMI.


W kilka dni potem ujrzał Sanczo nieopodal gościńca liczną trzodę owiec. Przyszła mu teraz wielka chętka napić się mleka, zwrócił się tedy do pasterzy. Gorąco było dnia tego, pomimo że chmurki zacieniały słońce i Don Kiszot jechał z gołą głową, oddawszy hełm swemu giermkowi, który go przyczepił do guzika. Sanczo kupił za kilka groszy owczego mleka, którem się orzeźwił, i twarogu świeżego, który włożył do szyszaka swego pana. Już miał się zabrać do spożycia tego przysmaku, kiedy Don Kiszot zawołał.
— Daj zaraz szyszak. Wielka przygoda nas czeka. Czy widzisz tę chorągiewkę?
To mówiąc, wskazał Sanczy zbliżający się wóz, ozdobiony chorągiewką królewską. Nałożył więc sobie hełm na głowę. Nagle zaćmiły się oczy rycerza, nie pomogło i obcieranie. Serwatka z twarogu zalewała mu twarz i brodę. Don Kiszot zmieszał się.
— Sanczo, co to jest? — zapytał — zdaje mi się, że mózg w mojej głowie topnieje i że tracę zmysły. Daj mi co do obtarcia potu. Nie nie mogę zobaczyć.