Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wielkie zjawiska przyrody; zawsze widywał te fenomeny; nie myśli o tem; nie cuduje się im; brakuje mu pewnej ilości elementarnych pojęć, któreby go doprowadziły do prawdziwego szacowania dzieł sztuki. Okrucieństwo charakteru, jakie spotyka się u nich niekiedy, może mieć pierwotne źródło w codziennej obronie przeciw dzikim zwierzętom. W odosobnionych okolicach, gdzie nic nie mąci ich spokoju i bezpieczeństwa, odznaczają się słodyczą i niewinnością. Wszelka wojna rodzi się ze wspólnej pretensyi do jednej i tej samej własności; tygrys ma wspólną pretensyę z człowiekiem do posiadania lasów, i to jest najstarszy, pierwszy ze sporów; człowiek ma wspólną pretensyę z drugim człowiekiem do posiadania pola, którego każdy z nich zajmuje jeden kraniec.
Jeżeli rzucicie okiem na wyspę Lansyerów, nie możecie się wstrzymać, aby nie spytać co mogło tam pomieścić tych ludzi? Jaka łączność wiąże ich z łańcuchem innych istot? w jaki sposób mogą się rozmnażać na wyspie, nie posiadającej więcej jak milę średnicy? P. de Bougainville nie umie tego wyjaśnić. Odpowiedziałbym na ostatnie pytanie, iż mordują się albo zjadają wzajem, lub też jakieś zabobonne prawo powstrzymuje ich mnożność, lub wreszcie giną pod nożem kapłana. Odpowiedziałbym jeszcze, iż, z czasem, pomieszczono niewątpliwie punkt honoru w tem aby się dać zarzynać; wszystkie urządzenia społeczne i narodowe utrwalają się i wyrodnieją z czasem w prawa nadnaturalne i boskie; naodwrót, wszystkie prawa nadnaturalne i boskie umacniają się i uwieczniają, wyrodniejąc w prawa społeczne i narodowe.