Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


powszechny jak niepojęty. W miarę jak niedole pani de la Carlière mnożyły się, charakter Desroches’a stawał się coraz czarniejszy, zdrada jego olbrzymiała; nie będąc ani mniej ani więcej winny, stawał się z dnia na dzień bardziej znienawidzony. Sądzisz że to wszystko? Nie, nie. Matka pani de la Carlière miała przeszło siedmdziesiąt sześć lat. Pojmuję, iż śmierć wnuka i ustawiczny widok boleści córki wystarczały aby skrócić jej dni; ale, ostatecznie, była zgrzybiała, była niedołężna. Mniejsza; zapomniano o jej starości i chorobach: znowuż Desroches stał się odpowiedzialnym za jej śmierć. Tym razem, nazwano rzecz po imieniu; był to nędznik, do którego pani de la Carlière nie mogła się zbliżyć nie depcąc nogami wszelkiego wstydu; morderca jej matki, brata, syna.
— Ale, wedle tej pięknej logiki, gdyby pani de la Carlière umarła, zwłaszcza po długiej i bolesnej chorobie, któraby pozwoliła niesprawiedliwości i nienawiści publicznej rozwijać się stopniowo, świat powinienby patrzyć na Desroches’a jako na ohydnego mordercę całej rodziny.
— Tak też się stało i tak też świat uczynił.
— Dobryś!
— Jeżeli mi nie wierzysz, zwróć się do kogokolwiek z obecnych: zobaczysz co ci powiedzą w tej mierze. Jeżeli Desroches został sam w salonie, to dlatego, iż, z chwilą kiedy się pojawił, każdy odwrócił się doń plecami.
— Ależ dlaczego? Można wiedzieć że człowiek jest ladaco, co nie przeszkadza że się go przyjmuje.