Przejdź do zawartości

Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

 — Przed którym ukrywała swój majątek?
 — Tak.
 — I dlaczego?
 — Dlatego, iż była skąpa i chciwa.
 — Niechże będzie chciwa; ale skąpa! Kurtyzana skąpa!
 — Upłynęło już pięć czy sześć lat, przez które kochankowie żyli w najlepszem porozumieniu.
 — Dzięki nadzwyczajnemu sprytowi z jednej strony, a bezgranicznej ufności z drugiej.
 — Och! to prawda, iż najlżejszy cień podejrzenia nie mógł zagościć w duszy tak czystej, jak Tanié’go. Jedyna rzecz, jaką zauważyłem niekiedy, to iż pani Reymer rychło zatarła w pamięci swój dawny niedostatek; dręczyła ją namiętność zbytku i bogactwa; czuła się upokorzona, iż tak piękna kobieta musi chodzić piechotą.
 — Czemuż nie jeździła powozem?

 — I że blask, strojący występek, przesłaniał jej jego nikczemność. Śmiejesz się?... Wówczas to, p. de Maurepas, powziął myśl stworzenia domu handlowego na dalekiej Północy. Pomyślność tego przedsięwzięcia zależała od pozyskania czynnego i zdolnego człowieka. Minister obrócił oczy na Tanié’go, któremu, w czasie jego pobytu na Przylądku, powierzył był prowadzenie wielu ważnych spraw, i który wywiązał się z nich zawsze ku powszechnemu zadowoleniu. Wyróżnienie to przywiodło Tanié’go do rozpaczy. Był tak zadowolony, tak szczęśliwy przy boku pięknej przyjaciółki! Kochał, posiadał, lub mniemał że posiada wzajemność...