Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Tem lepiej.
— Desroches odbywa kampanię w r. 1745, i spisuje się dzielnie. Uszedłszy niebezpieczeństw wojny, dwustu tysięcy strzałów z fuzyi, łamie nogę dosiadając narowistego konia, o kilkanaście mil od dworu gdzie zamierzał odbyć leże zimowe. Trzeba było słyszeć, w jaki sposób nasze bawidamki obnosiły ten wypadek.
— Ha! istnieją pewne osoby, z których świat przywykł się śmiać, i dla których nie znajduje nic prócz śmiechu.
— Człowiek który złamał nogę, to, w istocie, bardzo ucieszne! Więc dobrze! panowie śmieszki, śmiejcie się do syta; ale wiedzcie, iż lepiej byłoby dla Desroches’a, gdyby go rozniosła kula armatnia, lub też gdyby był padł na polu bitwy z brzuchem rozprutym od pchnięcia bagnetu. Wypadek ten zdarzył mu się w małej wioszczynie, gdzie, poza plebanią lub zamkiem, nie było żadnego możliwego schronienia. Przeniesiono go do zamku, który należał do młodej wdowy nazwiskiem pani de la Carlière, dziedziczki tych włości.
— Któż nie słyszał o pani de la Carlière? Któż nie słyszał o jej bezgranicznem poświęceniu dla starego zazdrosnego męża, któremu chciwość rodziny wydała ją w czternastym roku życia?
— W owym wieku, w którym przyjmuje się najpoważniejsze ze wszystkich obowiązań dlatego aby módz się rużować i nosić ładne kolczyki, pani de la Carlière była, w pożyciu z mężem, najbardziej uważającą i uczciwą żoną.