Strona:PL Diderot - To nie bajka.pdf/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pani d’isigny. — Ba! czyż ja nie miałam w zamian ładnej kolekcji jego listów?

Na to, wszczęła się nad wyraz zabawna kłótnia pomiędzy przeorem a panią d’Isigny o przywileje obu płci. Pani d’Isigny wezwała mnie na pomoc; miałem właśnie dowieść przeorowi że pierwsze z małżonków które naruszy umowę wraca wolność drugiej stronie; ale ojciec poprosił o krymkę nocną, przerwał rozmowę i wyprawił nas spać. Skoro na mnie przyszła kolej życzyć mu dobrej nocy, ściskając go, rzekłem do ucha: „Poprawdzie, ojcze, zdaje mi się, że niema praw dla mądrego człowieka...
— Mów ciszej...
— Ponieważ wszystkie podlegają wyjątkom, do niego należy osądzić w którym wypadku winien się im poddać lub z nich wyzwolić.
— Nie gniewałbym się, odparł ojciec, gdyby był w mieście jeden albo dwóch obywateli takich jak ty; ale nie chciałbym w niem mieszkać, gdyby wszyscy myśleli tak samo.