Strona:PL Constant-Adolf.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
45
Adolf

z góry, wszystkie chwile niejako policzone. Trzeba mi było śpieszyć się z każdą sprawą, zerwać większą część stosunków. Nie wiedziałem co odpowiedzieć znajomym, kiedy mi proponowano jaką rozrywkę, której w zwyczajnych warunkach nie miałbym powodu odrzucać. Nie żałowałem przy boku Eleonory uciech do których nigdy nie miałem wiele upodobania, ale rad byłbym, aby mi pozwoliła wyrzec się ich bardziej własnowolnie. Więcej dawałoby mi słodyczy wracać do niej z własnego popędu, bez przymusu pamiętania że godzina nadeszła, że Eleonora oczekuje mnie z niepokojem. Byłbym wolał, aby myśl o jej przykrości nie łączyła się z obrazem szczęścia jakiego miałem kosztować za powrotem. Eleonora była bezwątpienia żywą rozkoszą mego istnienia, ale nie była już celem: stała się więzami. Obawiałem się zresztą narazić ją. Moja ustawiczna obecność musiała dziwić służbę, dzieci: lękałem się iż zaczną nas śledzić. Drżałem z obawy, by nie zmącić jej egzystencji. Czułem, że nie możemy się połączyć na zawsze i że mym świętym obowiązkiem jest szanować jej spokój; z zapewnieniami tedy mej miłości mięszały się rady aż nazbyt tchnące rozsądkiem. Ale, im więcej udzielałem tych rad, tem mniej Eleonora była skłonna ich słuchać. Równocześnie obawiałem się nad wszystko sprawić jej przykrość. Z chwilą gdy widziałem na twarzy Eleonory wyraz cierpienia, wola jej stawała się moją: czułem się dobrze jedynie wtedy, kiedy ona była szczęśliwa. Skoro, mocą perswazyj, osiągnąłem to iż mogłem ją opuścić na czas niedługi, obraz przykrości jaką jej sprawiłem szedł za mną wszędzie. Ogarniała mnie gorączka wyrzutów, która zdwajała się z każdą minutą i w końcu stawała się nie do zniesienia; spieszyłem do Eleonory, znajdując słodycz w tej myśli iż pocieszę ją i ukoję. Ale, w miarę jak zbliżałem się do jej domu, brało we mnie górę uczucie buntu przeciw tej tyranji. Eleonora była gwałtowna. Sądzę, iż nikogo jeszcze nie kochała tak jak mnie. W poprzednich związkach, serce jej odczuwało ucisk przykrej zależności; ze mną czuła się najzupełniej swobodna, ponieważ panowała między nami doskonała równość; podniosła się we własnych oczach przez miłość wolną od wszelkiej