Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/590

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Wyrządzę, jak to miło jest szkodnikom.
„Wypadam tedy i z pioruny hukiem,
„Błyskawic, gradów i, co złego, plikiem;
„Lecz nicem całe nie sprawiła szkody,
„Owszem zalały grad deszczowe wody,
„Które gdy rolą już oschłą skropiły,
„Żyżniejszą jeszcze zaraz uczyniły.
„Widząc, żem skutku złości nie odniosła,
„I z chmur okropnych takżem się wyniosła.
„A kiedy długo szukam to gospody,
„Egzaminuję wszystko dla wygody,
„Ludzie natenczas jacy i jak żyli:
„Widzę, od starych że się odmienili,
„Że wszystkie żądze, grzechy, zawziętości,
„Zgoła, co złego, w sercu ludzkim gości;
„Zaczym pojęła, konkludując jeszcze,
„Że ja, Niewdzięczność, tamże się pomieszczę.
„Ledwomem w serce człowieka zajrzała,
„Aż mnie do złego żądza ukochała.
„Przyjął mię człowiak, od zwierząt wygnaną,
„I uczynił mię swą cnotą kochaną;
„A że zaś uznał inne niewdzięczności
„Być szpetne, tedy tytuł inszy złości
„Zwał polityką, i stąd politykiem
„Ten, kto szalbierzem jest i niewdzięcznikiem.
„Król, co poddanym swoim źle nagradza,
„Co wojny na nich niesłuszne sprowadza,
„Tryumfatorem wielkim się nazywa;
„Wielkim ministrem, co szpiegów zażywa,
„Do niewdzięczności co sługi przywodzi,
„Co szpiegi, zdrady i przekupy wodzi,
„Zgoła, takie mam ja państwu obszerne,