Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/552

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tam nieraz, jak mops poczciwy,
Panu, ojczyźnie życzliwy,
Słowem, jak wierna rada,
Co należy, to powiada.
Za pomyślne donaszania,
Za każdy kąsek ciekawy,
Lew, jak monarcha łaskawy,
Dawał mu łapę do pocałowania:
Mops nasz w największych był łaskach na dworze.
Razu jednego lew w dobrym humorze,
Rzecze do mopsa: „To wszystko co gadasz,
„Uboczne dzieje, co mi spowiadasz,
„Bardzo jest przednie; lecz chcę wiedzieć więcej:
„Powiedz, co o mnie gada ród zwierzęcy!“
Na ten rozkaz niespodziany
Stanał, jak wryty, minister zmieszany;
By taić prawdę, był nadto poczciwy,
Wyjawić — nieco trwożliwy.
„Nie bój się rzecze monarcha z uśmiechem —
„Prawdę mówić nie jest grzechem,
„Mów, jakie o mnie jest w kraju mniemanie?“
Na to mops rzecze: „Najjaśniejszy Panie!
„Ponieważ takie są twoje rozkazy,
„Niech to, co powiem, będzie bez urazy:
„Powiada lud twój płochy, gadatliwy,
„Że Wasza Królewska Mość, Pan mój miłościwy,
„Czy to z doprawdy, czyli tylko żartem
(„Kazałeś mi być otwartem)
„Zwierzęta winne albo też niewinne
„Przez swe względy dobroczynne
„Raczysz łaskawie rozdzierać,
„A nawet nieraz pasterza pożerać: