Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/505

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Panie Iwanie I co to wam do ucha
„Ten niedźwiedź szeptał? Zjadłby złego duehal“
Aż mu chłop rzecze, mając go za bzdurę:
„Mówił mi, żebym na żywego skórę
„Niedźwiedzia nie pił: stąd już nie napiję
„U was, niedźwiedzia póki nie zabiję“.
Nie nuć tryumfu przed bitwą[1], mawiają:
Nie tam źrzebięcia, także powiadają.
Nie mów hup, póki nie przeskoczysz rowu,
Ani obiecuj żywego połowu.

J. S. Jabłonowski.
6. Niedźwiedź i dwa strzelce.

Dwa strzelce pilno pieniędzy żądali;
Napadłszy swego sąsiada kuśnierza,
W targ z nim o skórę, co zabiją, zwierza:
Niedźwiedź żyw jeszcze, już mu go sprzedali;
Lecz, że go prędko sprzątną, tak sobie tuszyli:
„Król to mial być niedżwiedzi“ — tak oni mówili.
A kupiec z tego kupna sądzi! się szczęśliwy,
Że to rzecz wyśmienita na mróz przeraźliwy:
Będzie nim można podbić dwa wielkie kaftany.
Bartek nie tak wysoko cenił swe barany,
Jak ci dwaj według siebie niedźwiedzia cenili.
Ale nie według zdania niedźwiedzia sądzili.
Stanął targ: ci za dwa dni przynieść obiecali
Skórę. I wprędce w boru się pozasadzali.
Widzą niedźwiedzia, który truchtem ku nim bieży;
Tu jeden, jak piorunem uderzony, leży,
Myśli, że się targ zerwał, wszystko się skończyło,

  1. Ante pugnam noli canere triumphum