Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


U którego ciężko robił,
Glinę, cegłę zawżdy nosił.
I tam sie mu źle widziało
Wiele robić a jeść mało:        10
Znowu zasię Boga żądał,
By mu lepszego pana dał.
Bóg go polecił szewcowi.
Zle tam było nędznikowi,
Bo mu mało jeść dawano        15
I kijem go przyglądano,
Tam nędzny osieł narzekał:
„Jakem przód dobna pany miał,
„A wpadłem tu z swej głupości,
„Gdzie niemasz żadnej lutości!        20
„Już mię zrobił, ledwo stoję,
„A jeszcze sie o to boję,
„Iż, gdy mię zbawi żywota,
„O skórze będzie robotu!“
Kto u mnogich panów bywa,        25
Rzadkoć ten sługa utywa:
Szalenić sie tym ubużą,
A idą z płachty w rogożą.

Rimicius: D (185) De asino et love. [H 329 Ὄνος ϰαὶ ϰηπωρός]. C (177) Wosel a zabradnijk. — Rej Zw. IV 48 Odmienność. — Jabłonowski 83 Osieł u siłu panów. Nunquam sua sorte contenti. — Jakubowski 90 Osieł i jego panowie (L VI, 98 L'âne et ses maîtres).

74. Nędznemu lżej nie samemu.

Niegdy sie zające radzili,
Jakoby swej nędze zbyli,