Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Nie dałciem Ezopa zabić,
„Abowiemem się nadziewał,
„Iżby tego żałować mial;        2450
„Twem przykazanie odmienil,
„Do tegom go czasu żywił.
„Alem się wżdy twej kaźni bał,
„W jednymem go grobie chował;
„Ezopa już żywego masz,        2455
„Gdy chceszy tedy go oglądasz“.
Król, gdy usłyszał tę powieść,
Bezmierną miał z tego radość,
Wnet się od ziemie pochwycił,
Hermipa, rzekąc, obłapił:        2460
„Jeśli mi prawdę powiadasz
„A Ezopa żywego masz,
„Barzoć mi ten dzień szczesny był,
„Jakobych sie weń narodził.
„Idź, go każy przyprowadzić,        2465
„Bych co rychlej mógl z nim mówić;
„Nie dbamci ni ocz innego,
„Gdy go będę miał żywego“.
Ezop blady, barzo znędzon,
Ledwie przed króla pzywiedzion;        2470
Wszyscy go tam żałowali
Ci, którzy go pierwej znali,
Uźrzawszy, król i zapłakał,
Natychmiast go omyć kazał,
Iżby go też obleczono,        2475
Potym dn niego wwiedziono.
Ezop zmyty na pałac wszedł,
Potrzeźwiony nie tak był medł,
Pokormie króla pozdrowił,