Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Okromia tego jednego“.
Xantus mnimał, by nie byli:
Żałował, iż im wzgardzili,
I było mu to niemiło,
Iż sie jadło pokaziło.        1880
Aże jutro wszyscy oni,
Którzy nie byli wpuszczeni,
Skoro Xantusa uźrzeli,
Wnet ku niemu przybieżeli,
Rzekąc: „Mistrzu, coś uczynił,        1885
„Iżeś nas wczora omylił?
„Sługa nas w dom wpuścić nie chciał
„I jeszcze nas psy podziałał“.
Xantus sie z tych słów zatroskał
A sam w sobie tako gadał:        1890
„Kimby sie miał taki błąd stać?
„Musiał to Ezop zmistrować“!
Ezop iż niedaleko był,
Xantus do niego przemówił:
„Dziękujęści z tej posługi!        1895
„Nie umiałby tego drugi ...
„A jakoś mi goście uczcił?
„Wszystkiś od domu odpędził!
„Jeszcześ kożdemu nałajał
„I k temuś je psy podziałał“.        1900
Ezop rzekł: „Wszakeś mi kazał,
„Abych jedno mędrce puszczał“.
Xant mu: „Tedy ci, co przychodzili,
Mędrcy u ciebie nie byli“?
Ezop rzekł: „Gdym ich pokuszał,        1905
„Pytając, coby pies ruszał,
„A miałżem je za mądre mieć,