Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


By Xanta na obiad prosił.
Ezop ubity narzekał:        1785
„Czegom sie ja tu doczekał?
„Zawżdy mnie źle, ubogiemu,
„Człowieku nieszczęśliwemu;
„Bo, chociam widział dwie wronie,
„Ubitem po każdej stronie;        1790
„Xantowi jedna nie wadzi:
„Już sie na gody prowadzi“.
Xant sie tej mowie dziwował
A więcej go bić nie kazał,
Rzekąc: „Patrz, by sie polepszył,        1795
„A pana potym więcej czcił“.
A gdy było po kilko dniów,
Xant do siebie prosił uczniów
I Ezopowi rozkazał,
Aby pyszny obiad sprawiał.        1800
Ezop nakupił wszystkiego,
Co mógł naleźć chędoższego;
Zasię do domu przybieżał,
Panią na łożu leżąc zastał.
I postawił wszystko przy niej,        1805
A tako rzekąc, prosił jej:
„Miła pani! Trochę przyglądaj,
„A psu szkody działać nie daj“!
Ona, o to nic nie dbając,
Rzekła, w tym go pośmiewając:        1810
„Możesz dobrze tam postawić,
„Wszakci oczy ma moja rzyć“.
On szedł inne rzeczy sprawiać,
A pani sie też jęła spać.