Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jako ku jadłu czyście przykryć,
Siadszy, na sługę zawołał,
By mu czaszę wody podał.
A wstawszy, zasię począł mówić:        1725
„Każcie zmowę jeszcze przeczcić“!
Czciono, iż Xantua ślubował,
Iżby sam morze wypić miał.
Xant sie do ludzi obrócił,
Rzekąc: „Prawda, żem to mówił;        1730
„Ale pierwej, niżli mam pić,
„Ma to mój sąpierz[1] oprawić:
„Niechaj zawrze rzeczne wchody,
„By nie szlo nic w morze wody:
„Jeśliby mi to uczynił,        1735
Ja tedy morze będę pił“.
Ludzie wszyscy zawołali,
Xantowi sie radowali,
Dziwując sie jego mądrości,
Iż wyszedł z takiej trudności.        1740
Widząc sąpierz[2], iże stracił,
Nie mając, czymby zapłacił,
Xantowi sie na miłość dał,
Prosząc, by nad nim lutość miał.
On mu to łatwie przepuścił,        1745
A k temu jeszcze go uczcił,
Aby potym nie tak był śmiał,
Mistrzowi sie nie przeciwlał.
A gdy Xantus dama siedział,
Przyszedszy. Ezop jest go żądał:        1750
„Proszę, za me dobrodziejstwo

  1. W pierwodruku: sampierz.
  2. W pierwodruku: sampierz.