Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„I przyniejem dotychmiast był,        1070
„Aże wszystek kołacz śniadła;
„Odrobinka go nie upadła“.
Xant rzekł: „A cóż wżdym mówiła?
„Wdzięcznali kołacza była“?
On rzekł, iż „nic nie gadała,        1075
„Wszakożby cię rada widziała“.
Pani więc, tak sie gniewając,
Poszła na łoże, stękając,
Dworne rzeczy tam myśliła,
Jakby sie tego pomściła.        1080
A gdy było po obiedzie,
Mądrzy ludzie w swej biesiedzie
Jęli o rzeczach rozmawiać
A gadki sobie zadawać.
A jeden z nich tako spytał:        1085
„Miły mistrzu! Radbym wiedział,
„W pospolitej sprawie ludzkiej
„Co im więc ma przyść natrudniej“.
Ezop daleko w kącie stał,
Hnet tej gadce porozumiał;        1090
Rzekł: „Tedy ta burda będzie,
„Kiedy Pan Bóg na sąd siędzie,
„A umarli będą wstawać
„I swe ciała znowotku brać:
„Będą mieć wiele trudności,        1095
„Patrząc wszelki swoich kości“.
Tam sie wszyscy zadziwili,
Jego rozum pochwalili,
Rzekąc: „Dobrego mistrza ma,
Przetoć tako odpowiada“.        1100
Drugi rzekł: „To mi zgadnijcie: