Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


On rzekł: „Przeto, żeś tak działał,
„A podobnąś przyczynę miał,
„Tedyś dosyć mądrze czynił,
„Przepuściż mi, com cię winił“,
Gdy sie przybliżali k domowi,        665
Rzecze Xantus Ezopowi:
„Przed drzwiami tu postój sobie,
„Aż paniej powiem o tobie“.
I wszedł Xantus do żony swej,
A ty słowa jął mówić k niej;        670
„Już mię dalej nie kłopoci[1],
„Skarżąc sie we dnie i w nocy,
„Jakobych zawżdy sługi twe
„Obracał na potrzeby swe:
„Kupiłciem sługę takiego,        675
„Nie widziałaś cudniejszego“.
Dziewki, gdy to usłyszały,
A po prawdzie to mnimały,
Jęły sie miedzy sobą wadzić,
Jedna drugą chcąc uprzedzić,        680
Rzekąc: „Przetoć go pan kupił,
„Aby on moim mężem był,
„Boć mi to dawno obiecał,
„Iżby mię rychło za mąż“.
Druga rzekła, by sen miała,        685
„Iżem sie z nim była oddała;
„A takoć to za pewne mam,
„Iż go ja sama otrzymam“.
Tedy żona rzekła Xantowi:
„Chwalnyć ten to sługa nowy;        690

  1. W pierwodruku: kłopocy.