Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„On mię przedał, a ten mię ma,
„A jeślić sie k temu nie zna,        630
„Nie będzieć to ku mej szkodzie;
„Jużci będę na świebodzie“.
Celnicy rzekli Xantowi:
„Gdyż ten tako trafno mówi,
„Nic od ciebie nie żądamy,        635
„A cłoć juże odpuszczamy“.
Więc sie Xantua k domu wezbrał,
A Ezop go naśladował;
A tam, z Ezopem gadając,
Xeutue chodził, posikając.        640
Ezop go za płaszcz uchwycił,
A ty słowa k niemu mówił:
„Jedno mię zasię nie przedasz,
„Zaprawdę mię nie długo masz.
„Niemogęciem przy takim trwać,        645
„Ktory sie nie umie sromać,
„Jako ty: idąc, posikasz,
„Nie ludzki uczynek działasz.
„Alboś mi to na przykład dał,
„Iżbych służby nie zamieszkał,        650
„Abych wszystko działał, chodząc:
„Biegając, srał, a nie siedząc?
Rzeki Xant: „Ezopie, posłuchaj,
„Tego domniemania niechaj!
„Przetomci ja tak, chodząc, szczał,        655
„Byc sie tych szkód uwiarował:
„Naprzód gorąca słonecznego,
„Bo to głowie nic gorszego;
„Druga, aby para z moczu
„Nie mogła mi przyść ku oczu“.        660