Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Xant rzekł: „Gdy tę wolą mamy,
„Wżdy go pierwej zopytamy
„Jeśliby też nieco umiał,        535
„Bych prozno pieniędzy nie dał„.
Tak sie Xant k niemu obrócił
A łagodnie go pozdrowił:
„Towarzyszu! Bóg ci pomagaj,
„Z nami na chwilę pogadaj“.        540
Ezop rzekł: „I ty bodaj zdrów,
„A jeślić pilno, ze mną mów;
„Ale maszli prozno mówić,
„Lepiejci daleko precz iść“.
Rzekł Xant: „Nie trzebać sie bać:        545
„Nie o złą cię rzecz chcę pytać:
„Skądeś jest, by mi to powiedział,
„Tegobych sie rad dowiedział“.
Ezop rzekł: „Jestem ja z ciała,
“Które moja matka miała“.        550
Xantus rzekł: „Już nie skądby był!
„Powiedzże: gdzieś sie narodził“.
Ezop rzekł: „Tego mi nie powiedziała
„Moja matka, gdzie mię miała:
„Jeśli w sieni, albo w komorze;        555
„Kto to dobrze baczyć może“?
Xantus rzekł: „Umiesz co czynić“?
On mu odpowiedział, iż nic.
Xant rzekł: „Którą miarą, nie wiem“.
Ezop rzekł: „Ja tobie powiem.        560
„Otóż ci dwa, co tu stoją,
„Już wszystkie rzeczy umieją:
„Miedzy sie je rozdzieleli,
„A mnie nic nie zostawili“.