Strona:PL Bronisława Ostrowska - Opale.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lecz ta płonąc by mak, odpowiada mu tak:
Niechaj siostra ci żoną ostanie,
Ja innego miłuję już panie,
Ja innego miłuję już panie...

Chcę w chałupie z nim żyć, z ust mu słodkość chcę pić
On mi śpiewa pode wsią na wygonie,
Pasający tam bydło a konie,
Pasający tam bydło a konie.

Pan odwrócił swój wzrok i ku starszej szedł krok,
A miał lica okrutnie zsępione,
Bo nie była urodna na żonę,
Bo nie była urodna na żonę...

Uśmiechnęła się doń i podała mu dłoń,
Kłębek ręką trzymała już drugą. —
Żyli z sobą szczęśliwie i długo...
Żyli z sobą szczęśliwie i długo.