Strona:PL Bronisława Ostrowska - Opale.djvu/022

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Możebyś duszę utopił w błękicie
I nieskończoność ogarnął uściskiem,
A jako w słońce spływa promień złoty,
Tak spłynął w Boga promieniem tęsknoty.

Może jak one upiorne powoje,
Co się dokoła młodych dębów plotą,
A są jak ramion ukwieconych dwoje
I zabijają namiętną pieszczotą,
Tak cię oplotło ukochanie moje,
Tak przywiązało do ziemi tęsknotą,
Że oto nakształt kwietnego łańcucha
Skuło cię sobą i wrosło ci w ducha.

Jednak ja wierzę, że wielkie kochanie
Jest Bożym ptakiem zbłąkanym na ziemi,
Że może loty kierować w otchłanie,
Lecz pewnem skrzydłem przelata nad niemi;
Że ono kiedyś w jasności zórz stanie
Na blask rozpięte skrzydłami wielkiemi,
I w one skrzydła niezmiernie utuli
Tych, co głęboko wierzyli i czuli.