Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/555

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przysolić i przypieprzyć tę codzienną strawę!
Od pierwszej chwili starcia, sprzeczki, że nie powiem
Kłótnie, i częste dosyć, i ciężkie też, bowiem
Podstawą ich (ach, i to nie zawsze z twej strony)
Czyny brutalne, gwałty — dom nasz opuszczony,
Kolejno, albo naraz, jakże wówczas smutny,
Pusty, rychło z tęsknotą witany! Okrutny,
Obmierzły ten nasz żywot, kochanie ty moje!
Ale czas byłby wreszcie, czas, by już nas dwoje
Spoiła, umocniła jakaś więź silniejsza.
Przywiązanie, czy tylko nałóg prosty, mniejsza!
— Nałóg graniczy wszakże często z przywiązaniem,
A przywiązanie zawsze jeno rozwiązaniem! —
Ta nasza egzystencja, nieodzowna może
Dla nas — jak dla jałowca piasek — to bezdroże,
To status quo, chociażby nadto wojownicze,
Ale zato, ach, w jakież bogate słodycze!
Dzikie życie, nieprawdaż? Uczyńmyż je Bogu
Milszem, ja z przywiązania, a ty, ot, z nałogu.
Kochankowie, zamieńmy się w przyjaciół parę,
Starych przyjaciół. Z chęcią podejmę ofiarę:
Nie kochankiem, lecz sługą chcę ci być niegodnym,
Ty bądź mi groźną, dobrze, lecz z czołem pogodnem!
Z tym odcieniem ironji leciuchnej, władczyni
Pewna swego Pawełka, jeżeli zawini
Skarz go, lecz niezbyt srogo; ot, tak jak się chłoszcze
Błazenków dworskich; ja zaś, ja wszystko uproszczę,
Ułatwię, dopomogę, by mą straszną panią
Bardziej ludzką uczynić, tak, i wpłynąć na nią
By się wzmogła potrosze w pobłażania cnoty,
Zgodnie z stopniem rozwoju mej wnętrznej istoty,
Z wyjątkiem zdrady jawnej z mej strony (ach, proszę,
Niech nie wiem nic, gdy mścić się zapragniesz potrosze!)
Ot co: trzeba nam kroczyć po odpustów drodze,
Trzeba wzajemnych ustępstw, względów: ja się godzę
Żyć jako rab twój nędzny, pełen uległości,
Ty zechciej mi królować bez zbytniej srogości.