Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/443

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niał wszystkich tryumfów dnia poprzedniego. Schodząc do salonu, szepnął do siebie lekko:
— Trzeba powiedzieć tej kobiecie, że ją kocham.
Zamiast przepojonych rozkoszą wspomnień których się spodziewał, ujrzał surową fizjognomję pana de Rênal, który, przybywszy przed dwiema godzinami z Verrières, nie ukrywał swego niezadowolenia iż Juljan cały ranek nie zatroszczył się o dzieci. Nic szpetniejszego niż ten człowiek przejęty swą ważnością, czujący się w prawie dać uczuć swoje niezadowolenie.
Każde cierpkie słowo przeszywało serce pani de Rênal. Juljan był tak oszołomiony, tak jeszcze pełen wielkich czynów, które, przez kilka godzin, przesuwały się przed jego oczami, iż, w pierwszej chwili, zaledwie raczył zauważyć wymówki pana de Rênal. Wkońcu, odparł dość ostro:
— Byłem niezdrów.
Ton odpowiedzi byłby uraził człowieka nawet o wiele mniej drażliwego niż p. de Rênal. W pierwszej chwili, chciał wypędzić Juljana bez zwłoki; powściągnęła go tylko zasada, iż nie należy się nigdy spieszyć w interesach.
— Ten smarkacz, pomyślał sobie, zyskał, dzięki memu domowi, pewną reputację; pójdzie do Valenoda, albo ożeni się z Elizą, i, tak czy tak, będzie sobie drwił ze mnie.
Mimo tej przezornej refleksji, p. de Rênal dał upust swemu niezadowoleniu w szorstkich słowach, które wkońcu rozdrażniły Juljana. Pani de Rênal omal się nie rozpłakała. Zaraz po śniadaniu, poprosiła Juljana aby jej podał ramię i przeszedł się z nią trochę; ujęła go przyjacielsko pod rękę. Na wszystko, co mówiła, Juljan zdołał tylko odpowiedzieć półgłosem:
Oto bogacze!
P. de Rênal szedł tuż za nimi; obecność jego wzmagała gniew Juljana. Uczuł nagle, iż pani de Rênal wspiera się znacząco na jego ramieniu; zdjęty nagłym wstrętem, odepchnął ją gwałtownie i wyrwał ramię.