Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dnia, idąc rano ulicą, spostrzegł w oknie siostrę i poznał ją. Natychmiast przybiegł. Był to człowiek brutalny i bez honoru. Wszedł do pokoju klnąc straszliwie; że zaś niejedno z wybryków Manon doszło jego wiadomości, obsypał ją stekiem obelg i wymówek.
Wyszedłem z domu chwilę przedtem; a okoliczność ta była niewątpliwie szczęśliwa dla niego lub dla mnie, nie byłem bowiem bynajmniej skłonny cierpieć bezkarnie zniewag. Wróciłem dopiero po jego odejściu. Odgadłem z twarzy Manon, że musiało zajść coś nadzwyczajnego. Opowiedziała przykrą scenę której stała się ofiarą, oraz brutalne pogróżki brata. Byłem tak oburzony, iż byłbym natychmiast pobiegł szukać pomsty, gdyby Manon nie zatrzymała mnie swemi łzami.
Podczas gdy rozmawialiśmy o tej przygodzie, gwardzista, bez wszelkiego oznajmiania, znowuż wtargnął do pokoju. Gdybym go znał, nie byłbym go przyjął tak uprzejmie jak to uczyniłem; ale on, pozdrowiwszy nas z uśmiechniętą twarzą, z miejsca oświadczył, iż przyszedł przeprosić Manon za swoje wybuchy. Posądzał ją o złe prowadzenie, i to obudziło jego gniew; ale, zasięgnąwszy u służby wiadomości o mojej osobie, dowiedział się rzeczy tak pochlebnych, iż informacje te obudziły w nim chęć pojednania.
Mimo iż te kuchenne wywiady miały w sobie coś dziwnego i rażącego, przyjąłem oświadczyny z całą uprzejmością. Sądziłem iż robię przyjemność Manon, która zdawała się zachwycona widząc tak pojednawcze usposobienie brata. Zatrzymaliśmy go na obiad.
Po krótkim czasie, spoufalił się do tego stopnia, iż, słysząc jak rozmawiamy o powrocie do Chaillot, zechciał nam koniecznie dotrzymać towarzystwa. Trzeba mu było dać miejsce w karocy.
Było to niejako aktem objęcia w posiadanie; niebawem przyzwyczaił się odwiedzać nas tak gorliwie, iż uczynił sobie dom z naszego mieszkania i zagarnął pod swoją władzę wszystko co do nas należało. Tytu-