Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z „DJABŁA KULAWEGO“[1].

Asmodeusz nie bez słuszności chełpił się swą zwinnością. Pomknął przez powietrze niby strzała z cięciwy, i przycupnął na wieży św. Salwatora. Znalazłszy się tam, rzekł do towarzysza: No i cóż, mości Leandro, kiedy ludzie powiadają o lichej jeździe: djabelska jazda, prawda, że nie mają słuszności? — Przekonałem się o fałszu tego wyrażenia, odparł grzecznie Zambullo. Mogę upewnić, iż jest to jazda wygodniejsza niż w najmiększym powozie, a przytem tak ucieszna, że człowiek nie ma czasu się znudzić.
— Ha, ha! odparł demon, nie wiesz dlaczego cię tutaj przywiodłem. Mam zamiar pokazać ci wszystko co się dzieje w Madrycie; że zaś chcę rozpocząć od tej oto dzielnicy, nie mogłem wybrać sposobniejszego miejsca dla swego planu. Zerwę, mocą djabelskiej władzy, dachy z domów; mimo ciemności nocnych, wnętrze ich odsłoni się naszym oczom. To rzekłszy, wyciągnął ramię, i natychmiast wszystkie dachy znikły. Zaczem, student ujrzał, niby w biały dzień, wnętrza domów; tak, powiada Lodowiko Velez de Guevara, jak widzi się wnętrze pasztetu, zdjąwszy skorupę z ciasta.

Widowisko to było zbyt nowe, aby go nie miało pochłonąć. Rozglądał się na wsze strony, a rozmaitość zjawisk na długo miała czem zaprzątnąć jego ciekawość. — Mości Kleofasie, rzekł djabeł, mnogość scen, której przyglądasz się z taką przyjemnością, jest, w istocie, miła dla oka. Ale to tylko czcza rozrywka. Pragnę ją zaprawić pożytkiem; aby ci dać pełną znajomość ludz-

  1. Lesage, Djabeł kulawy, przełożył Boy, Gebethner i Wolff.